Bez odwoływanych nadgodzin

Ciągłe odwoływanie, dodajmy dosłownie w ostatniej chwili, nadgodzin ogłoszonych często w czasie wolnym za pośrednictwem elektronicznych komunikatorów (WhatsApp) – która to praktyka szczególnie popularna okazała się być na Lakierni – spowodowało, że nasza NSZZ Solidarność Stellantis Gliwice wystąpił do dyrekcji z żądaniem ustalenia, że zlecona praca w godzinach nadliczbowych nie może być anulowana w dniu, w którym te nadgodziny mają być realizowane oraz zawsze zlecona dodatkowo praca ma być zapłacona.

Ciągłe odwoływanie, dodajmy dosłownie w ostatniej chwili, nadgodzin ogłoszonych często w czasie wolnym za pośrednictwem elektronicznych komunikatorów (WhatsApp) – która to praktyka szczególnie popularna okazała się być na Lakierni – spowodowało, że nasza NSZZ Solidarność Stellantis Gliwice wystąpił do dyrekcji z żądaniem ustalenia, że zlecona praca w godzinach nadliczbowych nie może być anulowana w dniu, w którym te nadgodziny mają być realizowane oraz zawsze zlecona dodatkowo praca ma być zapłacona.

Jednocześnie polecenie pracy w godzinach nadliczbowych powinna być pracownikom przekazywane tylko w czasie pracy (gdy pozostają oni do dyspozycji pracodawcy). Nie za pośrednictwem komunikatorów elektronicznych w czasie wolnym.

Trzeba bowiem podkreślić, że pracownicy produkcyjni Stellantis Gliwice nie pełnią po godzinach dyżurów służbowych, które i tak zgodnie z przepisami nie mogą naruszać prawa pracownika do co najmniej 11-godzinnego nieprzerwanego dobowego odpoczynku, gwarantowanego przez Kodeks pracy. Jednocześnie nie ma żadnej podstawy do wymagania (a nawet oczekiwania) od pracowników, by ci stale sprawdzali, czy przypadkiem nie mają nowej wiadomości od lidera na telefonie.

Ponadto nasza Solidarność Stellantis Gliwice w piśmie skierowanym do pracodawcy stanowczo domagała się zaprzestania wywierania niedopuszczalnej presji na pracowników oraz zapowiedzi (a nawet gróźb) przenoszenia na inne wydziały w przypadku, domagania się poszanowania ich praw pracowniczych oraz możliwości realnego zaplanowania życia prywatnego i rodzinnego.

Niestety wielu przełożonych zapomina, że pracownicy co do zasady podlegają im tylko w czasie, zaplanowanych w harmonogramie (grafiku), roboczych dniówek. Później i wcześniej są to wolni ludzie, swobodnie dysponującymi swoim czasem. I mogą wówczas realizować swoje dowolne pasje (przykładowo sportowe) lub aktywności (basen, sauna), podczas których nie będą mieli nawet możliwości ciągłego spoglądania na ekran smartfona. Co więcej zapowiadane oczekiwanie przełożonych, by pracownicy stale sprawdzali wiadomości na komunikatorze wywiera na nich niedopuszczalną presję i stres. Stwarzające realne zagrożenie dla zdrowia.